Cykl wpisów o Sycylii część 7

sycylia-cz-7Po stu metrach potoczyła się dalej zalewając drogę. O tym gdzie ma być ostatni przystanek nie decyduje człowiek a siły natury. Niegdyś działała tu kolejka linowa, stacja i wagoniki przetrwały ostatni wybuch za to zalane lawą słupy z linami stopiły się w oka mgnieniu. Aktywność sejsmiczna Etny jest monitorowana bez przerwy a odpowiednie służby czuwają na posterunku. Pozostaje cień niepewności, ale ryzyko jest wkalkulowane w przygodę. Na wysokości 1850 metrów zimno daje się we znaki. Wyprawa na własną rękę nie wchodzi w rachubę, turystom towarzyszą doświadczeni przewodnicy. Mino grubych podeszew można poczuć ostre krawędzie skalne. W niektórych miejscach podłoże jest jeszcze gorące, nie wolno wiec nawet na kilka kroków oddalać się od trasy wyznaczonej przez przewodnika. Kilka lat temu znajdowała się tutaj trasa narciarska, dziś śnieg natychmiast topią się na ciepłym żwirze. Spacer po świeżym wulkanicznym żwirze to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Można poczuć się tak jak kosmonauta na księżycu.

Warto zapoznać się także z:

1 2 3 4 5